Show ponad wszystko

Publiczność lubi te występy z dwóch względów. Po pierwsze nareszcie coś dzieje się na scenie, a po drugie – uczestniczkami fitness gimnastycznego są wyjątkowo atrakcyjne dziewczyny. Zobaczyć takie piękności podczas trudnych ewolucji to prawdziwa uczta dla oczu.

Trzeba jednak od razu zaznaczyć, że obsada była dość skromna. W grupie 163 cm wystartowały cztery zawodniczki, a w grupie wyższej tylko trzy. W tej konkurencji zapanowała prawdziwa posucha, jeżeli porówna się podobne zawody sprzed kilku lat, kiedy to na scenę wychodziło kilkanaście dziewcząt w jednej grupie. Z drugiej strony jednak wiadomo, że jest to konkurencja wyjątkowo trudna, bo nie dość, że trzeba błysnąć akrobatycznym układem dowolnym, 😮 na dodatek obowiązuje również zachowanie parametrów idealnej (czytaj: odtłuszczonej i proporcjonalnej) sylwetki.

Największy podziw uzyskała Karolina Perz, startująca w grupie wyższej, która jeszcze dwa lata temu „epatowała” publiczność pulchnym ciałkiem, niekoniecznie przystającym do akrobatycznego toru przeszkód, a dziś jest to fantastycznie „odnowiona” dziewczyna, w pełni zasługująca na miano zawodniczki coraz wyższej klasy. Chyba tylko ona sama wie, ile trzeba włożyć pracy w skuteczne przemodelowanie sylwetki, ale ostateczny rezultat naprawdę wart był tych zabiegów. Karolina ma dopiero 22 lata, więc jeżeli teraz demonstruje co roku lepszą formę, to można przypuszczać, że za kolejne dwa-trzy lata będzie już bliska ideału.

Wśród zawodniczek niższej grupy wszystkie prezentowały wysoki poziom pod wieloma względami. Najlepszą ocenę za sprawność otrzymała Małgorzata Płaza, natomiast za sylwetkę – Julia Ratecka. Ona też zdobyła złoty medal, wygrywając czterema punktami z Dorotą Galińską. Niezależnie od ustaleń sędziowskich trzeba podkreślić, że wszystkie cztery zawodniczki zasłużyły na najwyższe wyróżnienia, aż szkoda, że organizatorzy nie zarezerwowali dla nich „czterech pierwszych miejsc”.

Było też fitness gimnastyczne mężczyzn. Zwycięstwo przyznano Andrzejowi Baczyńskiemu. Dwudziestoma punktami przewagi pokonał on następnego w kolejce – Artura Rećko. Tak naprawdę to obydwaj zrobili duże wrażenie na publiczności. Startowało czterech zawodników i każdy z nich był dobrze przygotowany pod względem sylwetkowym oraz sprawnościowym.

Tak czy owak, znowu odczuwało się niedostatek zawodników na scenie. Nie startował nawet wicemistrz Europy Tomek Pietras, który zafundował sobie pełny luz w ten sposób, że odstawił reżim dietetyczny i obecnie waży ponad 80 kg. Ale pokaz, a jakże – dał taki, jak trzeba, i miło było popatrzeć, jak cała nadwaga „fruwa” w powietrzu.

Rewia posągów

Kulturyści startowali w siedmiu kategoriach wagowych. Jak zwykle wśród zawodników lżejszych brylował powszechnie lubiany Grzegorz Sochacki, popularnie zwany „Mrówą”. Ważył 66 kg, a wystąpił w kategorii 75 kg, bo nie było komu obsadzić „siedemdziesiątki”. Grzegorz chyba jeszcze nieprędko doczeka się następcy tej samej klasy. Być może z czasem będzie można liczyć na młodszego o 10 lat Tomasza Pabiniaka, zdobywcę srebrnego medalu, ale jego droga do awansu jeszcze wymaga solidnych treningów.

Zwycięzca Debiutów Kulturystycznych, Paweł Kacprzyński, zajął II miejsce w kategorii 85 kg, co dodatkowo świadczy o znakomitej formie tego zawodnika. I miejsce zajął Jarosław Makowiecki.

Karolina Perz
Karolina Perz

W kategorii 90 kg mistrzem nie do pokonania okazał się 40-letni Robert Kiesz z Poznania. Przy wzroście 170 cm ważył 88 kg i właśnie w wypadku Roberta okazało się, że lepszych parametrów być nie może. W swojej karierze nigdy chyba nie wyglądał lepiej, pokonał więc bez problemu znacznie młodszych kolegów m.in. Pawła Jabłońskiego (II miejsce) i Sebastiana Sudy (III miejsce).

Kategorię 100 kg reprezentowało tylko trzech kulturystów, a do złotego medalu przymierzali się Tomek Bobrowski i Michał Krakowski. Do ostatniej chwili trudno było ocenić, który z nich zasługuje na najwyższe wyróżnienie, ostatecznie jednak ocena należała do sędziów, którzy przyznali pierwszeństwo Michałowi.

Kategoria powyżej 100 kg została obsadzona przez czterech gigantów, z których najcięższy był Andrzej Kołodziejczyk. Cała czwórka – Robert Piotrkowicz, Marek Olejniczak, Andrzej Kołodziejczyk i Rafał Borysiuk – to zawodnicy z najwyższej półki, ale z drugiej strony wiadomo było, że Robert Piotrkowicz jest w takiej formie, że niezwykle trudno będzie go pokonać.

W zawodach wzięli udział także dwaj kulturyści na wózkach – 59-letni Czesław Korczak oraz 27-letni Mariusz Kupczak. Szczególnie Mariusz zaimponował swoją postawą i niezłomnością w treningach. Jak sam powiedział, nie wystarczy przeczekać życie na wózku, trzeba wyjść temu życiu naprzeciw. I faktycznie widać było znaczącą poprawę w jego umięśnieniu, co najlepiej świadczy o tym, że Mariusz bardzo ambitnie traktuje swój udział na dorocznych mistrzostwach Polski. Mimo imponującego rozwoju mięsni Kulturyści (także „klasycy”) mają jeden zasadniczy mankament: prawie nikt nie potrafi w układzie dowolnym „wyjść” poza demonstrację tego, czego wymaga rytuał póz obowiązkowych. Zawodnicy dwoją się i troją, aby maksymalnie napiąć mięśnie, pot obficie z nich kapie, bronzer rozpuszcza się na skórze, grymas twarzy sugeruje, że człowiek za chwilę umrze na oczach zachwyconej publiczności – i to jest wszystko, co da się obejrzeć. Szkoda, bo wszyscy, którzy osiągnęli profesjonalny poziom w rzeźbieniu sylwetki, powinni jednak pokazać coś więcej.

Niezależnie od tych wszystkich sugestii, mistrzostwa wypadły zadowalająco. Ani panowie, ani panie nie sprawią nam zawodu, gdy wystartują na zawodach za granicą. Można powiedzieć, że poziom wymagany regulaminem trzymamy mocno w garści. W razie czego mamy również atuty w zanadrzu. W mistrzostwach nie wzięła przecież udziału nasza mistrzyni Europy w kulturystyce, Daria Piznal, nie wystartował Kamil Majek, Arek Szyderski i Andrzej Maszewski. Trochę szkoda, że nie pojawił się Jerzy Pisulski, którego na ubiegłorocznych mistrzostwach świata sędziowie potraktowali absolutnie nie tak, jak zasługiwał. No cóż? Jest to sport niewymierny, zawsze można jednemu urwać, a drugiemu dorzucić – zawodnicy muszą się liczyć z takimi możliwościami. Cena ryzyka bywa więc wysoka, co jednak nie znaczy, że w tym sporcie brakuje też radości.

Mirosław Gołąb

Część II: http://www.innowacyjneodchudzanie.pl/xxxi-mistrzostwa-polski-w-kulturystyce-i-fitness-cz-3/

Facebook Comments
Załaduj więcej Redaktor
Załaduj więcej Zawody

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Sprawdź też

To ja narcyz się nazywam

Nowy facet na siłowni. O tej porze jest w zasadzie pusto, trenuje zaledwie kilku stałych b…