Kulturystki muszą być piękne

Co do tego, nie powinno być żadnych wątpliwości. Aparycja, sylwetka, sposób poruszania się na scenie – wszystko to musi budzić podziw, aby zniwelować głosy maruderów twierdzących, że kulturystyka nie pasuje kobietom. Niech więc żałują ci wszyscy, którzy nie byli w Białymstoku na mistrzostwach, a nadal wybrzydzają! Dziewczęta były piękne i zasługiwały na burzę oklasków, czego akurat publiczność im nie skąpiła.

Spośród wszystkich dziewcząt razem wziętych, a mam tu na myśli również fit-neski, największe wrażenie zrobiła na mnie Alicja Matwij z Zabrza, startująca w grupie kulturystek. Mimo że zwycięstwo tradycyjnie już odniosła Joanna Krupa, to jednak występ (a właściwie show!) w wykonaniu Ali przekonał wszystkich, że kobieca kulturystyka może być wspaniałym widowiskiem.

Aby jednak rzecz dopowiedzieć do końca, nie wypada przemilczeć faktu, że Ala ma za sobą kilka lat treningów w gimnastyce sportowej, co oczywiście ułatwiło jej zaprezentowanie się od najlepszej strony. W każdym razie demonstracja ładnie umięśnionego ciała poprzez ekspozycje akrobatyczne pokazała, że kulturystyka nosi w sobie jeszcze wiele atutów, które nie zostały dotychczas w pełni wykorzystane. Występ zawodniczki z Zabrza przypominał występ w podobnym stylu, jaki przed dwoma laty wykonał na Pucharze Polski w Gdańsku czarnoskóry kulturysta Simon. Aż żal, że w tym sporcie nikt jeszcze nie zadbał o to, aby zrezygnować z betonowej prezentacji poszczególnych partii mięśni i stworzyć prawdziwe widowisko, które wreszcie przyciągnęłoby media, sponsorów, filmowców i złaknioną dobrej rozrywki publiczność.

Na użytek powszechny dobrze jest mieć świadomość tego, że kontrowersyjna dla wielu kulturystyka nigdy nie uzyska znaczącej akceptacji, jeżeli nie będzie otwarta na nowe środki wyrazu.

Wizerunek typowo statyczny

Chciałoby się pisać o fitness sylwetkowym same peany, a przecież – bądźmy szczerzy jest to konkurencja odznaczająca się nieprzyzwoitym wręcz bezruchem. Co z tego, że zawodniczki biją na głowę swoją urodą uczestniczki tak zwanych konkursów piękności, jeżeli w trakcie prezentacji tej urody dziewczęta stoją jak wiatraki na polu i czekają na sprzyjający powiew? Ani to sport, ani rozrywka. Cztery obroty wokół osi własnego ciała i do widzenia. Ani w tym kobiecości nie widać, ani wdzięku żadnego, ani nawet sexapealu. Owszem, widać wypielęgnowane treningami ciało, unieruchomione przepisami, ale czy właśnie na tym ma polegać radość życia? Strach pisać, bo największą atrakcją takiej prezentacji są okrzyki dochodzące z widowni: „Kasia, pokaż lewą nogę!”, „Ania, wciągnij brzuch!”, „Kicia, opuść barki!” i tak dalej. No więc Kasia pokazuje, Ania wciąga, Kicia opuszcza, publika fotografuje, a sędziowie notują punkty.

Złośliwie dodam, że w marcowym numerze „KiF” wydrukowaliśmy artykuł fitneski gimnastycznej Małgorzaty Płazy o tym, jak „sprzedać” fitness sylwetkowe, aby ludzie uwierzyli, że te nieruchome istoty na scenie są pełne wdzięku, potrafią poruszać się jak gwiazdy filmowe, odznaczają się sprawnością i naprawdę mają do pokazania o wiele więcej niż się od nich wymaga. Na razie artykuł przeszedł bez echa, być może z czasem – tak jak to się stało z kulturystyką klasyczną – komuś uda się przemodelować beznadziejny regulamin dla „stojaków” na urocze widowisko sportowe.

Kasia „dobra na wszystko”

biaystok xxxi mistrzostwa polski_20120723_1992598786
biaystok xxxi mistrzostwa polski_20120723_1992598786

No cóż? Ponieważ na razie nie mamy tego, co by się chciało mieć, więc zajmijmy się tym, co już mamy. Przede wszystkim mamy Kasię Kozakiewicz, która od kilku sezonów pełni rolę „etatowej” pretendentki do złotego medalu. Oczywiście trudno byłoby mieć cokolwiek przeciwko takiej sytuacji, ale – nawiązując do modnej wśród kibiców opcji „bij mistrza!” [broń Boże dosłownie!] – chętnie oglądamy się za równie doskonałymi przeciwniczkami Kasi, wśród których coraz wyraźniej wybijają się przynajmniej dwie: Anna Stachowiak i Edyta Draus.

Edyta zdobyła srebrny medal w swojej kategorii wzrostowej całkiem zasłużenie, bo robi wyraźne postępy z zawodów na zawody, ale jeszcze nie zdołała zwalczyć wyraźnych wad postawy, co trzeba traktować jako konkretną „niedoróbkę”. Jeżeli da sobie radę z tym kłopotem, to ma szansę sięgnąć po złoto, jeżeli nie -pozostanie na granicy drugiego i trzeciego miejsca.

Wspaniale natomiast zaprezentowała się Ania Stachowiak. Jako wysportowana kobieta ma sylwetkę w zasadzie bez wad, jako fitneska powinna jeszcze trochę popracować nad mięśniami nóg. W dalszej perspektywie może okazać się bolesne, bo rzecz dotyczy tak zwanego „pocięcia” ud, co akurat nie musi dodawać blasku kobiecej urodzie, ale spełnią wymogi „sadystycznego” regulaminu. Wybór należy do zawodniczki, a sztuka będzie polegać na umiejętnym wypośrodkowaniu między jedną i drugą opcją.

Oglądając się na inne uczestniczki fitness sylwetkowego, nie sposób było nie zauważyć, że dobrze prezentuje się na scenie niedawna juniorka, a dziś już seniorka – Magdalena Krasuska. Jeżeli tylko zwiększy masę mięśniową, zwłaszcza „góry”, to będzie w przyszłości mieścić się na przysłowiowej „górnej półce”.

Słabiej niż oczekiwano wypadły mistrzynie Debiutów Kulturystycznych Magda Krajkowska i Anna Pepłowska. Magda ma prawie „nietknięte żelazem” barki i plecy, natomiast Ania zorganizowała sobie przed zawodami kurację odchudzającą, na skutek czego zniknęło umięśnienie z górnych partii sylwetki, a to, co zostało, bynajmniej nie zasługiwało na zajęcie lepszego miejsca.

Gorzej niż w roku ubiegłym wypadła Tatiana Maciejewska. Albo popełniła błędy dietetyczne, albo treningi nie były takie, jak być powinny – w każdym razie zbyt gładkie ciało pozbawiło ją szans na wejście do finału.

Prawdziwy pech spotkał Edytę Bosak. Zajęła czwarte miejsce, mimo że jej ambicje były zdecydowanie większe. Trudno jest mi zaopiniować, co sprawiło, że Edyta została sklasyfikowana za Dorotą Cyman (przy równej liczbie punktów), być może – jak sugerowali niektórzy obserwatorzy – sprawiła to wada postawy w „pozycji tyłem”.

Facebook Comments
Załaduj więcej Redaktor
Załaduj więcej Zawody

1 komentarz

  1. […] 2 minuty temu XXXI Mistrzostwa Polski w kulturystyce i fitness cz.2 […]

    Powtórka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Sprawdź też

To ja narcyz się nazywam

Nowy facet na siłowni. O tej porze jest w zasadzie pusto, trenuje zaledwie kilku stałych b…