Pierwsze oficjalne Mistrzostwa Polski w Kulturystyce zostały rozegrane w Krakowie w 1977 roku. W ciągu minionych 30 lat wymieniło się kilka pokoleń kulturystów. Czas leci… W tym roku oklaskiwaliśmy mistrzów, o których pięć lat temu niewiele słyszeliśmy.

Bitwa o nową konkurencję

W ubiegłym roku do listy startowej została dopisana nowa konkurencja – kulturystyka klasyczna. Pomysłodawcą jej włączenia był Paweł Filleborn, wiceprezydent Europejskiej Federacji Kulturystyki. Nie było łatwo, bo starzy działacze stali murem (czytaj: betonem) za tym, do czego już się przyzwyczaili. Twórca „klasyki” tak wspomina dzisiaj zabiegi w kwestii uznania swojego pomysłu:

Robert Piotrkowicz
Robert Piotrkowicz

– Wbrew moim oczekiwaniom, przymiarki do kulturystyki klasycznej trwały nieprzyzwoicie długo. Mój pomysł miał na celu utworzenie takiego wariantu, który by poprawił ogólny obraz kulturystyki w społeczeństwie, zdegustowanym nadmiernymi gabarytami mięśni zawodników. Niestety, dość szybko uświadomiłem sobie, że niewiele jest takich osób, które chcą mnie poprzeć. Ludzie pukali się w czoło i wyśmiewali mnie, szczególnie Amerykanie. Kulturystykę klasyczną udało się wprowadzić tylko dlatego, że istniała już Europejska Federacja Kulturystyki, która mogła podejmować niezależne decyzje. W końcu doszło do tego, że zanim Amerykanie przestali się śmiać, kulturystyka klasyczna weszła do programu Federacji Światowej. Dziś jest już rozgrywana także w USA, a obecnie myślimy nawet o zorganizowaniu osobnych mistrzostw świata w tej konkurencji, bo coraz większa liczba zawodników przestawia się na nią chociażby ze względów zdrowotnych.

Podwórko pełne „klasyków ‚

Jak widać, na świecie wszystko zmierza w dobrym kierunku, a tymczasem w mistrzostwach Polski wystartowało 8 „klasyków” w grupie do 178 cm oraz 9 w grupie powyżej 178 cm. Dla porównania warto przytoczyć fakt, że w dwóch największych grupach obejmujących kulturystykę tradycyjną – 85 i 90 kg – wzięło udział po 6 zawodników. Ponieważ podobną tendencję dało się zaobserwować również w czasie trwania Debiutów Kulturystycznych, można więc pokusić się o wniosek, że w niedalekiej przyszłości słowo „kulturysta” niekoniecznie będzie się kojarzyć z masywną postacią, zdolną zasłonić plecami stodołę średniej wielkości. Wartości preferencyjnych nabiorą sylwetki smukłe, muskularne, o estetycznych proporcjach.

Wszyscy „klasycy” wyglądali bardzo dobrze. Gdy stali na scenie podczas prezentacji, przypominali kulturystów z lat 70. i 80., gdy na najwyższe uznanie zasługiwała przede wszystkim doskonałość proporcji sylwetki, natomiast pęd do „oblepiania się” wielką masą mięśniową jeszcze nie przedarł się do Polski w takim stopniu, jak to zakiełkowało z początkiem lat 90.

W grupie niższej bezkonkurencyjny był Wojtek Nadolski z Gdańska. Dała się zaobserwować przy okazji pewna prawidłowość – gdy Wojtek występował przed rokiem w grupie kulturystów tradycyjnych, to nie tylko na tym tracił, bo sędziowie lokowali go na dalszych miejscach, ale tracił również na wyglądzie zewnętrznym. Obecnie, zgodnie z obowiązującymi przepisami, musiał zrzucić z siebie około 10 kg „balastu”, a wyglądał potężniej niż wtedy. Jak widać, wyćwiczone do perfekcji proporcje sylwetki przyczyniły się do niezwykłej poprawy wizerunku zawodnika.

Wprawdzie Mariusz Bałaziński „deptał” Wojtkowi po piętach, bo on również przemodelował korzystnie sylwetkę, to jednak tego dnia żadne „deptanie” nie mogło odebrać Wojtkowi złotego medalu.

W grupie wyższej uwagę publiczności zwrócił przede wszystkim Bartosz Sokołowski z Częstochowy, a zaraz po nim Karol Rolak z Mińska i Lech Zajko. Cała trójka była znakomicie przygotowana, ale tak naprawdę to żadnemu z 9 pretendentów do medali nie można było odmówić wyrazów uznania. Chłopcy wyśrubowali poziom do tego stopnia, że chciałoby się ustawić ich w jednej linii i nagrodzić w myśl przysłowia „czym chata bogata”. To cieszy, bo właśnie taki rodzaj kulturystyki zapracuje z czasem na poprawienie wizerunku tego sportu w społeczeństwie, zniesmaczonym powtarzającymi się co jakiś czas informacjami o stosowaniu niedozwolonych środków [„na szczęście” dotyczy to wszystkich dyscyplin, a kulturystyka lokuje się pod tym względem wcale nie w czołówce].

W kulturystyce klasycznej mięśnie brzucha nadają sylwetce zasadniczą linię. Nie ma obaw, że w którymś momencie brzuch nagle „wyskoczy” przed klatkę piersiową, natomiast wysmukła sylwetka sprawia wrażenie sprawnej i

nieobciążonej nadmiarem kilogramów. Taką właśnie sylwetkę (tyle że nie aż tak odtłuszczoną) można by polecić lekkoatletom, gimnastykom, tyczkarzom, dziesięcioboistom. Patrząc na posągi starogreckie, nietrudno odgadnąć, że ten właśnie typ postaci został w nich utrwalony.

Tymczasem na rodzimym podwórku, w kategorii wyższej, zwycięstwo zostało przyznane Lechowi Zajko. Bartosz był drugi, a Karol trzeci, ale niezależnie od werdyktu sędziowskiego, dla tej trójki każda inna konfiguracja byłaby również do przyjęcia.

Część II : http://www.innowacyjneodchudzanie.pl/xxxi-mistrzostwa-polski-w-kulturystyce-i-fitness-cz-2/

Facebook Comments
Załaduj więcej Redaktor
Załaduj więcej Zawody

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Sprawdź też

To ja narcyz się nazywam

Nowy facet na siłowni. O tej porze jest w zasadzie pusto, trenuje zaledwie kilku stałych b…