Robert Piotrkowicz – mistrz Europy:

Robert Piotrkowicz
Robert Piotrkowicz

Ten tytuł zdobyliśmy w zasadzie razem z żoną Joanną. W ostatniej fazie moich przygotowań do startu, ona przejmuje wszystkie obowiązki: zajmuje się biznesem [klub kulturystyczny] i domem. W zasadzie wie o żywieniu prawie tyle samo, co ja, odważa produkty i wkłada przygotowane dla mnie potrawy do lodówki.

Mój występ w kategorii superciężkiej na Mistrzostwach Polski nie był zaplanowany przeniesieniem się do tej kategorii na stałe. Chciałem mieć tytuł mistrza Polski w tej kategorii, gdyż rywalizacja z najcięższymi zawodnikami była dla mnie pewnym wyzwaniem, a lubię takie wyzwania. Chciałem też mieć taktyczną możliwość wyboru na Mistrzostwach Europy: gdyby Kirilenko występował w kategorii do 100 kg, ja mógłbym pójść powyżej 100 kg.

Ze swojej formy jestem zadowolony. Ważyłem 99,7 kg przy dobrej definicji. Na zapleczu nie bardzo miałem czas przyglądać się zawodnikom, ale potem widziałem Kirilenkę na scenie i nie mogłem od niego oczu oderwać. Każda poza było idealnie przygotowana: mięśnie ud, łydek, brzucha i ramion – wszystko idealnie ukształtowane i dopracowane w szczegółach. Zresztą poziom sportowy na tych Mistrzostwach był bardzo wysoki, chyba nawet wyższy niż na ostatnich Mistrzostwach Świata w Ostrawie.

Marek Olejniczak – brązowy medal w kat. +100 kg

Moim głównym celem w tym sezonie było zdobycie tytułu mistrza Polski, nie udało się jednak tego zrealizować, gdyż natknąłem się na mistrza świata – Roberta Piotrowicza, który był nie do pokonania. Jadąc na Mistrzostwa Europy marzyłem o medalu i marzenie to się spełniło, z czego bardzo się cieszę. Już sam występ na scenie Mistrzostw Europy był dla mnie wielką frajdą. Kirilenko jest na razie nie do pokonania, ale Jemielianow jak najbardziej o ile zrobię postępy w rozbudowie mięśni.

Michał Krakowski

Ten start był dla mnie nowym doświadczeniem. Uważam, że na Mistrzostwach Europy formę miałem dobrą, chociaż waga spadła mi do 97 kg, a liczyłem, że będzie w granicach 99 kg. Gdy zobaczyłem swoich przeciwników, po cichu liczyłem na brązowy medal. Niestety, przeliczyłem się. Nie wiem, kiedy ponownie wystartuję. Obecnie czekają mnie poważne zmiany biznesowe i życiowe. Likwiduję kawiarnię w Warszawie i wracam do Swarzędza, do branży meblarskiej. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, to postaram się powalczyć o medal na przyszłorocznych Mistrzostwach Europy.

Tomasz Bobrowski

Nie wyobrażałem sobie, że poziom na Mistrzostwach Europy będzie aż tak wysoki. Moim punktem odniesienia był Słowak Peter Tatarka, wicemistrz Europy z 2005 r., o którym miałem informacje z czeskich stron internetowych. Tymczasem Tatarka ledwo wszedł do finału, gdzie zajął 6 miejsce. Moje przygotowania w okresie rozbudowy masy mięśniowej szły dobrze, ale potem wszystko zaczęło się komplikować. Tuż przed Mistrzostwami Polski przyplątała się grypa. Dwa dni przeleżałem w łóżku. Potem zacząłem robić nerwowe posunięcia dietetyczne, starając się nadgonić z formą, ale na nic się to zdało. Gdybym osiągnął taki stopień definicji i separacji, jaki planowałem, to w Baku mógłbym być w finale.

Facebook Comments
Załaduj więcej Redaktor
Załaduj więcej Eksperci

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Sprawdź też

To ja narcyz się nazywam

Nowy facet na siłowni. O tej porze jest w zasadzie pusto, trenuje zaledwie kilku stałych b…